| Półtora miesiąca temu zaczęłam nową pracę w miejscu, które ma złą opinię ze względu na szefostwo. Od samego początku znajomi, którzy znają firmę ostrzegali mnie, że nikt tam pracować nie chce. Że rotacja pracowników jest duża, pieniądze może i lepsze niż najniższa krajowa, ale obowiązków jak za dwie osoby lub więcej. Postanowiłam, że i tak spróbuję. Przedłużono mi umowę na kolejny rok, a ja żałuję, że ją podpisałam. Aplikowałam na inne stanowisko, jednak szefostwo stwierdziło, że nadam się na wyższy szczebel. Odkąd tam pracuję, nie było normalnego dnia. Współpracownicy są sympatyczni i pomocni, jednak atmosfera i napięcie jakie wprowadza zarząd jest bardzo ciężkie. Nie potrafię się tam odnaleźć. Oczekuje się ode mnie rzeczy, do których nie zostałam przeszkolona. Poprzednik z mojego stanowiska zwolnił się z powodu depresji, nerwicy i wrzodów żołądka, co jak twierdzi zawdzięcza właśnie tej pracy. Na myśl, że mam tam wrócić czuję wręcz fizyczny ból. Mam problemy ze snem (śpię po 2-3 godziny), schudłam 5 kg, straciłam apetyt. Brakuje mi chęci do czegokolwiek. Czy po takim czasie sytuacja może się jeszcze unormować? Żadne L4 nie wchodzi w grę, pracownik ląduje wtedy na czarnej liście i jest jeszcze gorzej. Podobnie z pracą na okresie wypowiedzenia. Jest źle, nie poznaję samej siebie, mam wrażenie że nic mnie nie cieszy. Wcześniej byłam zadowolona ze swojego życia, teraz czuję, że to zgasło. Po raz pierwszy od dawna nie wiem co robić... |